Polskie piekiełko, czyli każdy ma swoją laleczkę voodoo

June 20th, 2008

Ostatnie wydarzenia związane z burzą wokół książki na temat Lecha Wałęsy, jak i naszego nieudanego występu na Euro 2008 przypominają szamańskie zabiegi z religii voodoo. Ofiarami tych praktyk stali się uznani przez wszystkich prawdziwi bohaterowie narodowi. Teraz znaleźli się tacy, co próbują pozbawić ich tego honoru. Przywołane w tych okolicznościach przez Leo Beenhakkera powiedzenie "polskie piekło" ponownie zagościło w naszej rzeczywistości. Co jakiś czas powraca ono jak memento. A przecież już w 1990 roku Tadeusz Mazowiecki przestrzegał: abyśmy tej zaczynającej się polskiej demokracji nie zamienili w polskie piekło (...) swarów, podgryzań i walk.



Posty powiązane:
  Przyleci do Poznania - szef lotniska powita go kwiatami
  Schetyna: kryzys finansowy jest duży i do nas też może przyjść
  Rynek luksusowych miesięczników w I kw. 2008
  Znów zdrożeje ciepło i prąd
  Świadkowie myśleli, że to porachunki gangów
  Zmarł, bo szpital odmówił pomocy
  Ratusz nie odbuduje Pałacu Saskiego, bo zbiera na metro?
  One nie chcą gry wstępnej
  Izrael kontynuuje ofensywę w Strefie Gazy; zginął jeden z liderów Hamasu
  Azjatycka kultura lepsza na czas kryzysu